Nieskuteczne pastylki Kalms – opinie po całej kuracji

Jestem mamą czterech urwisów i (chyba) szczęśliwą żoną. Do tego czynnie pracuję zawodowo jako doradca ubezpieczeniowy. Nietrudno się domyśleć, że dzień kogoś takiego wypełniony jest po brzegi. Czasem mam dla siebie chwilę oddechu dopiero po dwudziestej drugiej wieczorem. I tak od wielu, wielu lat. Żaden normalnie rozwijający się, kobiecy organizm nie wytrzyma takiego obciążenia. Kocham bardzo moją rodzinę, ale to, że wszędzie było ich w pewnym momencie pełno, a ja przestałam mieć czas dla samej siebie, popchnęło mnie w kierunku stanów nerwowych oraz depresyjnych. Coraz częściej byłam rozdrażniona, podnosiłam głos na dzieci w najmniej stosownych chwilach, wpadałam w histerię, a potem trawiły mnie wyrzuty sumienia. Mąż to zauważył i coraz częściej zaczęliśmy się kłócić. Nie zwalałam winy na nikogo, po prostu czułam, że w naszym domu dzieje się coś nie tak, że nie mam własnej przestrzeni. Któregoś dnia mąż w przypływie złości powiedział mi, że “może powinnam udać się na terapię?” To mnie załamało. Czułam się nikomu niepotrzebna, niezaradna, jak automat do wykonywania cudzych życzeń. Czy każda kobieta lubi być tak traktowana?

Do cholery! Trzeba to zmienić!

Czasem z przyjaciółkami robimy sobie tzw. “babskie wieczory” podczas których pijemy wino i uskarżamy się na swoich mężów, chłopaków oraz byłych. Po każdym spotkaniu zawsze czuję pozytywny przypływ endorfin. Szkoda, że nie można się spotykać codziennie, ale chyba wtedy byśmy tak siebie wzajemnie nie doceniały. No i właśnie na jednym z takich spotkań kumpela Agnieszka poleciła mi pastylki Kalms.

Kalms opinie

Kiedyś były mocno reklamowane w telewizji, pamiętam nawet logo i opakowanie. Tabletki sprawdziły się tak sobie. Już większe wytchnienie dawał mi codzienny wysiłek fizyczny oraz kąpiel w wannie. Po prostu stwierdziłam, że nie będę łykała czegoś, co a praktyce okazuje się tylko cukierkami. Kto wie, co by było, gdybym brała je dalej. Przecież takie tabletki brane w automatyczny sposób, mogą zaburzyć całą gospodarkę hormonalną organizmu.

Neuromood pomógł zaprowadzić porządek, jakiego dawno nie było

I to w bardzo krótkim czasie. Te tabletki uspokajające pozwoliły mi nie tylko uregulować nastrój, ale także odzyskać trzeźwy ogląd sytuacji.

neuromood opinie

Na spokojnie pogadałam z mężem. Wyjaśniłam, że w sytuacji dbania o pracę i o dom czuję się momentami bardzo zmęczona. Potrzebuję jego wsparcia, choć wiem, że i on ma swoje obowiązki zawodowe, które trudno jest odłożyć na później. Dzięki kapsułkom Neuromood uczę się każdego dnia kompromisu. Idzie coraz lepiej. Cieszę się też z tego, że kapsułki Neuromood są w pełni bezpiecznym środkiem dla zdrowia hormonalnego kobiet. Nie trzeba się martwić, że nieoczekiwanie zaczniemy tyć, tracić włosy, starzeć się w przyśpieszonym tempie. Nic z tych rzeczy! Wystarczy dawkować sobie Neuromood tak, jak wskazane jest na ulotce dołączonej do opakowania. Mam nadzieję, że innym dziewczynom środek ten pozwoli uratować sytuację w domu. Mi pomógł i wierzę, że na długo zagości w mojej torebce. Nerwy można pokonać, uwierzcie mi!

5 Odpowiedzi do Nieskuteczne pastylki Kalms – opinie po całej kuracji

  1. barry s. napisał(a):

    Ajaj. Używałem Kalms. W moim odczuciu to po prostu cuksy, żadne tabletki, które leczą.

  2. [email protected] napisał(a):

    Jak ktoś ma naprawdę poważne stany depresyjne to niech na to nie marnuje czasu, na ten Kalms. Przecież tam nawet jest napisane, że to tylko w takich “łagodnych” stanach działa…

  3. goch_a napisał(a):

    Kalm działa o tyle dobrze, że na pewno ułatwia zasypianie. Ale z kolei, jak to łykniesz w środku dnia, to okazuje się, że po prostu… cię zmula. A to żadna zaleta.

  4. Zuzanna1990 napisał(a):

    A można po tym Neuromood prowadzić, bo nie napisaliście…

Dodaj komentarz