Kolejne rozczarowanie Cital – opinie i opowieść o stracie pieniędzy

Miałem całkiem ciekawą pracę nad innowacyjnymi projektami w firmie z zachodnim kapitałem. Jestem z natury osoba bardzo ambitną i stale dążę do rozwoju. Jakiś czas temu ogłoszono w naszej firmie konkurs na projekt badawczy. Niestety, niechcący wygadałem się z pomysłem przy koledze z pracy, którego od lat uznawałem za bliskiego przyjaciela. On przechwycił mój pomysł bez mojej wiedzy i przedstawił go jako swój. Oczywiście, konkurs wygrał, a ja pozostałem tylko jednym z pionków naszego zawodowego układu. Ktoś, kto nie przeżył tak upokarzającej sytuacji na własnej skórze, nigdy tego nie zrozumie. Miałem dość. Od tamtej pory chodzenie do pracy stało się dla mnie tylko obowiązkiem, dość zresztą przykrym. Musiałem na korytarzach i w biurach stale mijać się z kolegą, a takie sytuacje są przecież bardzo toksyczne. Wszystko zaczęło się odbijać na moim zdrowiu. Działałem jak automat. Miałem poczucie pustki. Czułem się tak, jakby powinno było mnie nie być. Po prostu. Idąc któregoś dnia do pracy zacząłem marzyć, żeby spadła na mnie dachówka lub przynajmniej cegła.

Co zrobić, gdy nic nie mogę zrobić?

Przeczekanie problemu mogło być najgorszą rzeczą, na jaką bym się zdecydował. Żona w końcu podjęła decyzję za mnie. Na jej wyraźne życzenie rzuciłem pracę. Postępująca depresję zacząłem rozwiązywać za pomocą terapii. To właśnie mój terapeuta polecił mi Cital.

Cital opinie

Miały być to nieinwazyjne tabletki, pomagające przywrócić mi chęć do działania, utraconą kreatywność oraz wiarę we własne możliwości. Czy tak się stało? Nie do końca, bowiem po krótkim czasie stosowania i ogólnym zadowoleniu z działania zaczęły się pojawiać problemy skórne. Zaczerwienienia i swędzenia zaczęły występować w rejonie kończyn i tułowia. Z czasem stały się tak uciążliwe, że nie mogłem przestać się drapać, nawet w sytuacjach i miejscach publicznych. Coś strasznego! Okazało się, że mam uczulenie na jeden ze składników tych tabletek. Już wiadomo było, że kurację przeciw depresji za pomocą Citalu mogę włożyć między bajki.

Neuromood mnie uratował!

Kolega z terapii powiedział, że wcześniej Cital wywoływał u niego podobne objawy. Szukał długo czegoś innego, aż w końcu trafił na Neuromood.

neuromood opinie

Pomyślałem, że skoro tak bardzo mu on pomaga i tak bardzo go chwali, to także i mnie powinien pomóc. Ten delikatny preparat pomógł mi właściwie już od pierwszego zastosowania! Jest doskonałym wspomagaczem na każdy etap wychodzenia z depresji. Dzięki Neuromood wiem, że w życiu nie można się nigdy poddawać i czasem trzeba sięgnąć dna, aby się z impetem od niego odbić. Odzyskałem twórczą radość życia. Z żoną planujemy kupić większe mieszkanie. Teraz mam już mniejsze zaufanie do ludzi w pracy. Udało mi się osiągnąć równowagę. Znalazłem sposoby na to, jak radzić sobie z własnymi emocjami. Neuromood sprawił, że porażkę zawodową raz na zawsze pozostawiłem za sobą. Przecież przyszłość jest najważniejsza, a nieudanych i straconych projektów nie naprawi my, mimo najlepszych chęci. Jestem szczęśliwy, że nowe możliwości wciąż otwierają się przede mną!

7 Odpowiedzi do Kolejne rozczarowanie Cital – opinie i opowieść o stracie pieniędzy

  1. Beksa napisał(a):

    Czy Neuromood daje jakieś skutki uboczne? Proszę o informację.

  2. Robert napisał(a):

    Naprawdę Cital jest taki słaby? Myślałem nad zakupem ale teraz to sam nie wiem

  3. nina napisał(a):

    Co w takim razie polecacie na zły nastrój i brak energii?

  4. Rafv napisał(a):

    ciekawy tekst, chyba spróbuje tego neuromooda

Dodaj komentarz