Zero efektów. Masa stanów ubocznych czyli Asentra – opinie po stosowaniu

Praca w korporacji miała być zajęciem na długie lata i robotą moich marzeń. Niestety, za wieloletnie przebywanie w środowisku, gdzie każdy każdego wygryza i kopie pod nim doły przypłaciłam stale pojawiającymi się stanami lękowymi. Gdyby ktoś dziesięć lat temu mi powiedział, że taki problem mnie dotknie, nie uwierzyłabym mu nawet na słowo! Zawsze uważałam siebie za jednostkę silną i niezależną, której niczego nie można narzucić. Czas pokazał, że nieco przeceniałam moje możliwości. W pracy korporacyjnej doświadczyłam wszystkiego – mobbingu, stalkingu, podsłuchiwania, intryg, nagminnego zaniżania mojego poczucia własnej wartości. Takie zjawiska zawsze prowadzą do osłabnięcia odporności i stanów depresyjnych. Gdy zaczęły się u mnie problemy z żołądkiem oraz koncentracją – postanowiłam wszystko zmienić. Zaczęło się od terapii oraz szukania skutecznego rozwiązania w postaci łagodnego leku na stany lękowe. Tyle ich jest w aptekach, że było w czym wybierać. Ja też spróbowałam tego i owego. Musiałam przetestować kilka specyfików, aby wybrać z nich ten najwłaściwszy.

Szukanie garści w depresji

Z lekami na depresję trzeba obchodzić się bardzo delikatnie. Z początku z tego nie zdawałam sobie sprawy i potrafiłam popełniać masę błędów.

Asentra opinie

Pamiętam, że gdy zainteresowała mnie Asentra, potrafiłam zwiększać dawkę dwukrotnie, bo wydawało mi się, że wyniki działania są za słabe. Ciągle chciało mi się spać. Dodatkowo, po kilku tygodniach stosowania odkryłam, że te tabletki wzmagają potliwość. Musiałam przebierać się w świeże ubrania kilka razy dziennie, co przy aktywnym trybie życia jest dość uciążliwe. Nadmierne pocenie się też nie jest przecież komfortowe w sytuacjach, gdy przebywamy w większym gronie towarzyskim. Trzeba cały czas się pilnować, żeby robić dobre wrażenie. Antyperspiranty tylko częściowo potrafią rozwiązać sprawę. Wydawałam na nie fortunę, a dalej wylewało się na mnie morze potu. Trzeba było zmienić dotychczas stosowane tabletki, tylko na jakie? Wybór przeszedł moje wszystkie oczekiwania.

Neuromood pomaga i to bez ściemy!

Spróbowałam Neuromood po którymś spotkaniu z moją znajomą, od dzieciństwa zmagającą się ze stanami lękowymi.

neuromood opinie

Ja byłam jednak w trochę lepszej sytuacji od niej, bo stany pogorszenia nastroju zaczęły się u mnie pojawiać nieco później. W dzieciństwie nie miałam najmniejszego problemu z depresją. Warunki cywilizacyjne się do niej przyczyniły i mam pewną świadomość, że nie jestem tutaj jedynym przypadkiem. Neuromood uspokaja mnie bez żadnych skutków ubocznych. Przestałam się pocić. Czuję się czysta od początku do końca dnia, pozwalam sobie na więcej przyjemności bez nieustannego martwienia się o konsekwencje. Z Neuromoodem nie boję się już wejść w nowe środowisko pracownicze. Jest coraz lepiej. Nabrałam odwagi do tego, by założyć własną działalność gospodarczą i pracować wyłącznie na własny rachunek. Neuromood nauczył mnie podejmować decyzje bez strachu, ze świadomością, że cokolwiek się wydarzy, to i tak się podniosę. Jestem jak kot – zawsze spadnę na cztery łapy.

4 Odpowiedzi do Zero efektów. Masa stanów ubocznych czyli Asentra – opinie po stosowaniu

  1. Joasia napisał(a):

    Tak jak ktoś napisał w recenzji – antydepresanty to nie są żarty. A często mają masę skutków ubocznych. Cieszę się, ze mi pomógł właśnie Neuromood i nie musiała sięgać po nic silniejszego. Do tego jeszcze zmiana trybu życia, zadbanie o poziom stresu oraz o dobrą dietę. Ruch też pomaga. Oczywiście trzeba pamiętać, że czasami to nie wystarczy…

  2. Paulina napisał(a):

    Jak najbardziej jestem przekonana, że ziołowe leki potrafią czynić cuda, dlatego myślę, że skuszę się na Neuromood.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *